Myślę, że będzie to blog związany raczej z moją "przygodą" z jazdą konną, ale wszystko jest możliwe, takze nie nastawiajcie się zbytnio.
Jeżdżę sobie konno już od jakiegoś czasu, ale jako że z przerwami, to na razie jestem na etapie galopu:)
Co by tu...? A, no, w środę oczywiście na jazdę, ostatnią do końca wakacji ;( Wsiadłam sobie na Famcię, macie tu nawet fotkę ze strony stajni:
Jakaś kobiecina przyprowadziła ze sobą wnusia, żeby popatrzył, a jak to jest z małymi dziećmi, wiadomo - zaraz się drze. Koń koleżanki przerażony zrywa się galopem i siup na drugi koniec placu, a Fama zaczyna się cofać - byle dalej od szatańskiego nasienia. Na szczeście wszystko się dobrze skończyło, pogalopowałyśmy sobie i do boksu.
A w środę jadę w Bieszczady, też na konie :D macie linka: http://www.rusinowa.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz