Witajcie!
Dawno mnie tu nie było, ale wiecie - wyjazdy, zielone szkoły itede. A na jednym z tych wyjazdów... Rusinowa Polana! Taka agroturystyka, z końmi. Jeździłam sobie dwa razy dziennie w teren, a co sobie żałować xD Oczywiście, jeździłam na moich dwóch ulubieńcach:
- Martini
Mój najkochańszy:* Lat osiemnaście, krzyżówka małopolaka z czymś jeszcze xD Nieco leniwy, gniady, niewysoki - ok. 145 cm. Posiadacz pięknej grzywy i ogona:-)
- Puszkin
Cudny taki kasztanek, lat dziewięć, małopolak, nawet wysoki. Strasznie nerwowy, ale kocham:*
Oprócz jeżdżenia, to jeszcze siedziałam sobie na pastwisku i po prostu zakochałam się w jeszcze innym koniu - chyba dwudziestoletnim Lotosie. Taka łagodna bestia, przytulas jeden. No i był jeszcze Lunatyk, też uwiebiam, wygląda jakby miał brodę. No i Nowalijka, Pinatubo, Lawina, Quarra...
Długo by wymieniać xD
A oprócz tego byłam też na obozie w Stajni Pestka, i - uwaga, uwaga - awansowałam z nielota do niskich lotów, if you know what I mean. Tak, to oznacza że zaczęłam skakać:D Na razie takie maluchy, bo max. 40 cm, ale to tam szczególik. Dwa razy spadłam, ale to tylko na jazdach na oklep xD Generalnie było bosko, ale i tak nie mogę się doczekać, jak znowu pojeżdżę na mojej Famci:*
I już nie mam o czym pisać ;c
No cóż, to do napisania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz